Przejdź do głównej zawartości

Posty

what about english?

Listen, I might just have an idea to write in english, how about that? I haven't even written anything in polish since the last post, but I wanted to try something different. Since I like this language and I used to speak it and write it quite a lot, I thought about going back to this habit of mine to challenge myself, to express my feelings, to push myself creatively. I love polish language and I love useing it in writing. Same goes with english. This post is a reminder for me not to give up on my interests and to keep getting better at skills that I have acquired. Also, this is a great opportunity to practise which I haven't done in a while. Source: freeimages.com Basically recently I've been to work (I've quitted since then) and there was a situation which required  me to speak english fluently. I was asked to translate for my boss because some very important person have visited our shop, and he was from America. Well well well (studnia, studnia, studnia xd...
Najnowsze posty

a co ze snami?

Sen zawsze był dla mnie czymś więcej. Spanie mnie uspokajało, pozwalało zebrać myśli, albo je rozproszyć i przestać myśleć. Zawsze twierdziłam, i nadal tak uważam, że spanie może pomóc, jeśli czujesz się smutny albo jesteś skłócony z kimś. Tak jakby to było terapeutyczne przeżycie. Jestem śpiochem, więc lubię duuużo spać i kiedy tylko mogę, śpię ile wlezie. Większość ludzi uważa to za przyjemne i tylko niektórzy, ci zbyt ambitni, uważają to za stratę czasu, że niby "wyśpię się w grobie". Ale nie śpiąc normalnie można sobie zrobić wiele krzywdy, zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Tutaj będzie o nim raczej od strony emocjonalnej i uczuciowej, niż od strony naukowej. Teraz, kiedy już ustaliliśmy, że spanie jest istotne i mocno wpływa na ludzi i ich funkcjonowanie, można z łatwością stwierdzić, że dla mnie, jako istoty bardzo wrażliwej, będzie to coś, czemu poświęcam dużo czasu i drugie tyle na przemyślenia o tym. O spaniu i śnieniu (jeżeli jest takie słowo) m...

bez nazwy blog

Pada za oknem, więc no mam innego robić, jak nie pisać. Zima idzie. Przeglądałam sobie z nudów internety, ale nie tak normalnie, że oglądasz "jutuby" albo siedzisz na memach, tylko tak bez sensu. Zaglądałam do moich zakładek, usuwałam zbędne dane na przeglądarce, a wszystko dlatego, że rozmawianie z nowo poznanymi ludźmi jest niezręczne. W końcu wpadłam na mojego starego bloga pod nazwą "adfectus filmowe" (ależ to pretensjonalne) i przeczytałam sobie recenzję, którą tu kiedyś zostawiłam. Pamiętam, że nienawidziłam czytać swoich rzeczy, bo też wydawały mi się okropne i bzdetne od razu, kiedy kończyłam je pisać. Jednak teraz stwierdzam, że nie. Zainspirowana sama sobą i z potrzeby pisania czegokolwiek, jak przyszło na  prawdziwego humana  zamierzam tutaj zostawiać swoje myśli duże i małe. Żeby się tu nie rozpisywać (a mam niestety do tego skłonność), od razu przejdę do swoich bzdurnych przemyśleń. Swoje myśli zawsze lubiłam spisywać, ale nie zawsze regularni...

Skazani na Shawshank

(Uwaga, wymagana jest znajomość filmu Skazani na Shawshank . Polecam go obejrzeć przed przeczytaniem.) Jeden kubek herbaty dziennie to dla mnie za mało. Cztery to teraz (tj. w okresie przedmaturalnym) norma, ale o różnych porach. Zielona, owocowa, ziołowa albo zwykły rumianek. Możliwości z resztą jest wiele. Zaparzyłam więc sobie rumianek dla ukojenia myśli i duszy. Deszcz hałasujący za oknem nie nastraja pozytywnie do życia, a już na pewno, gdy jest się nałogowym pesymistą. Dzisiaj byłam nim na pełny etat. Łzy lały mi się strugami, a hamulce, które do tej pory wstrzymywały mnie przed płakaniem w pobliżu ludzi, teraz ustąpiły. Szereg pechowych sytuacji, które od rana mnie nękały w końcu przyniosły swój skutek. Zmęczona myślami i beznadziejnością dnia postanowiłam obejrzeć film Skazani na Shawshank , który zmienił ten stan rzeczy. Oprócz tego zjadłam też kilka kawałków sernika, który został po świętach wielkanocnych, więc poprawa samopoczucia po seansie i takiej ilości cukru była s...